Pewnie jesteście ciekawi jak wygląda lista moich noworocznych postanowień. A nawet jeśli nie jesteście przesadnie ciekawi, to chętnie zobaczycie czy jest na niej coś inspirującego, co możecie umieścić na swojej liście, bo z pewnością ją stworzycie. No to dalej, czytajcie.

Moja noworoczna lista postanowień jest bardzo konkretna, właściwie jest taka sama od lat. Oto ona:

Tak, dobrze widzicie. Karta jest pusta i taka pozostanie. Powiedzmy to sobie szczerze, noworoczne postanowienia nie mają sensu. W przypadku 97,34% ludzi te postanowienia nie maja najmniejszego sensu i zamiast spowodować coś dobrego, prawdopodobnie już w okolicach drugiego, najpóźniej trzeciego tygodnia stycznia zaczną być źródłem frustracji i parszywego nastroju. I to na własne życzenie.

Jeśli chodzicie na siłownie, basen, gdziekolwiek gdzie człowiek zmusza się do wysiłku fizycznego pewnie zauważyliście, że miejsca te przeżywają oblężenie od początku stycznia. Przychodzi mnóstwo osób, które zazwyczaj blokują sprzęt, toczą towarzyskie i biznesowe dyskusje, czasem jednak próbują ćwiczyć, choć właściwie to należałoby napisać, że próbują za wszelką cenę nabawić sie takiej kontuzji, żeby jak najszybciej mieć konkretną wymówkę – no przecież chciałem, ale z kontuzją to się nie da. Mijają pierwsze dwa tygodnie stycznia i na siłowniach robi się swobodniej – wygląda to jak selekcja do Navy Seals, słabsi odpadają szybko, pozostają ci nieco bardziej zdeterminowani. Ale i z tej grupy do końca stycznia zostanie kilka procent, reszta wróci do swoich starych nawyków, a żeby stłumić wyrzuty sumienia spowodowane porażką podwoi konsumpcję różnych produktów, przez ostatnie tygodnie odstawionych. Co spowoduje również pojawienie się dodatkowych kilogramów – idealny target do kolejnej listy noworocznej.

Podobnie z rzucaniem palenia, nauką czegoś nowego, zmianą, itd. W większości przypadków to nie ma sensu, listy noworoczne po prostu nie działają.

Zasada jest prosta:

Nie próbuj. Rób, albo nie rób. Nie ma próbowania.

Kiedyś dawno tematu, ktoś mi obrazowo wytłumaczył na czym polega różnica między zrobieniem czegoś, a próbowaniem. Pomyśl o tym, że wstajesz z krzesła i że próbujesz wstać z krzesła. Tak to właśnie działa. Tak to działa w życiu. Jeśli więc chcesz schudnąć, to musisz opracować plan działania i zacząć go realizować. Nie ma dróg na skróty, nie ma cudownych pigułek. Są badania, jest dietetyk, jest trener i potem codzienne przestrzeganie założeń. Koniec kropka. Tak samo jeśli chcesz rzucić palenie. Nie oczekuj, że cudowna tabletka zrobi to za Ciebie. Nie zrobi. Itd.

Odpuśćcie sobie noworoczne listy. Odpuście sobie wiarę w to, że coś się uda zrobić półśrodkami, cudownymi tabletkami, lub samą wizualizacją. Nie uda się.

Dziś jest 19. dzień mojej zmiany. Zarówno jeśli chodzi o żywienie jak i o aktywność fizyczną. Nie czekałem z tym do Nowego Roku, bo to oznaczałoby stratę 31 dni w czasie których mogę zrobić bardzo dużo i w Nowy Rok wejść z zupełnie innym nastawieniem. I efektami. I świetnym samopoczuciem.

A Ty? Robisz listę postanowień czy postanawiasz działać?

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *