Powiedzmy sobie szczerze – otyłość wielu dorosłych zaczyna się we wczesnym dzieciństwie. Dzięki rodzicom, którzy albo ze źle pojętej miłości do dziecka są w stanie dać mu wszystko, albo dla świętego spokoju idą na skróty

“Musisz zjeść wszystko” – znacie to hasło? A jedzenie kolejnych kęsów “za mamusie, tatusia, babcię i dziadka”? To przecież z miłości do dziecka. “Musisz dużo jeść żeby rosnąć” – no wiadomo, nie zjesz dwóch kotletów będziesz mały.
A i nie zapomnij zawiązać sadełka po jedzeniu.

Batonik, słodkie napoje i inne. “Oj tam co będziemy dziecku żałować, przecież to takie żywe srebro jest, spali zaraz wszystko”.

“Ojej jak już późno, nie zdążymy zjeść śniadania, masz tu 10 zł, kup sobie coś w sklepiku, tylko nie kupuj samych słodyczy”.

“A może dziś obiad w fastfoodzie, raz przecież można”. “Tatuś taki zmęczony jest, mamusia też, obiadu nie mamy, to może dziś pizza?” “Hurrrrrraaaa” – rozlegnie się głos z tylnych siedzeń samochodu.

Jeśli nauczysz swoje dziecko odżywiania się w fastfoodach, nie dziw się że będzie się tam żywił kiedy będzie dorosłym człowiekiem.

Tylko jeden batonik, tylko jeden hamburger, tylko jedna pizza i cola.

Nawyk. Głęboko zakorzeniony nawyk. Żeby jeden.

Dziecko przestaje być dzieckiem, rośnie, dojrzewa. Nawyki zostają. Pierwsza praca, druga praca, kariera. Na zdrowy tryb życia po prostu nie ma czasu. Bo kariera, bo deadline projektu, bo ważne spotkanie.

Pierwszy ból w mostku, póki co organizm mówi – “hej, fajnie że robisz karierę, ale w ten sposób daleko nie dojedziemy”. “Dobra dobra, młody jestem i mam silny organizm, to tylko lekkie zmęczenie, odeśpię w weekend”

“Nie jem śniadań nie lubię, nic nie mogę przełknąć rano. Tylko kawa mi wchodzi”

Drugi ból w mostku, nadwaga i to zdziwienie u lekarza – “Panie doktorze, przecież ja tak mało jem. W zasadzie tylko kolację”. “Musi pan prowadzić zdrowy tryb życia”.

Zapału starcza na tydzień, a potem ustępuje lęk i stare, bardzo stare nawyki wracają.

Trzeci ból w mostku, rozległy zawał serca. I ten wymowny sygnał aparatury EKG – “tiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii”.

Czy Ty też dziś dołożyłeś cegiełkę do śmierci swojego dziecka?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *