28 sierpnia 2008 roku, a więc niemal równo 9 lat temu zapaliłem ostatniego papierosa. I uwierzcie mi, rzucanie palenia wcale nie jest trudne

Papierosy rządzą palaczem

Decyzji o rzuceniu palenia nie podjąłem dlatego, że mnie ktoś nastraszył czy dlatego, że nagle pogorszyło mi się zdrowie. Postanowiłem spróbować jak to będzie żyć bez papierosów. Podjąłem taką decyzję m.in. dlatego, że kilka razy wkurzyłem się tym, że papierosy mną rządzą.

Bo czego by nie mówić, uzależniony od papierosów często nie zachowuje się racjonalnie. Każdy palacz (i były palacz też) zna uczucie, kiedy w paczce pojawia się ostatni papieros, a tu do sklepu daleko, a za oknem noc.

Nie policzę ile razy wychodziłem z domu kiedy padał deszcz lub kiedy padał śnieg a temperatura osiągała -30 stopni tylko po to by kupić papierosy. Rozsądne to nie było.

Pamiętam również jedną z podróży do Monachium. Odprawiłem się na Okęciu dość sprawnie i do wylotu zostało mi 2 godziny. Zupełnie zapomniałem, że na Okęciu nie ma strefy dla palacza – tzn. wtedy nie było. I od momentu kiedy sobie uświadomiłem ile godzin bez papierosa mnie czeka, nie myślałem już o niczym innym tylko o tym, żeby zapalić.

2 godziny oczekiwania, godzina i pięćdziesiąt minut lotu, 10 od wylądowania do pojawienia się w miejscu w którym można palić.

Podbiegłem do stewardesy, która akurat stała z papierosem, poprosiłem o zapalniczkę i tak po ponad 4 godzinach zapaliłem. Byłem szczęśliwym człowiekiem. A później zdałem sobie sprawę z tego jakie to głupie. I tak sobie pomyślałem – to co będzie kiedy przyjdzie mi lecieć do USA?

Oczywiście nie znam uzależnionego od papierosów, który przyznałby się, że papierosy nim rządzą.

O nie, każdy powie: palę o lubię, mnie palenie nie szkodzi, mogę rzucić w każdej chwili. I akurat to ostatnie jest prawdą, tylko że większość palaczy nie chce nawet spróbować.

Jak skutecznie rzucić palenie

Za każdym razem kiedy widzę reklamy tych wszystkich wspomagających rzucenie palenia gum i plastrów mam wrażenie, że ich producentom zależy na tym, żeby palacz był permanentnie na etapie rzucania i nigdy nie rzucił. Rzucanie palenia i dostarczanie nikotyny jednocześnie – moim zdaniem – nie jest rozsądne. To mniej więcej tak jak z paleniem papierosów light czy ich ograniczaniem. Nic z tego nie wynika, co to za różnica czy palisz light czy nie light skoro i tak dostarczasz do organizmu tysiące trucizn z jedną fajką?

Ja rzuciłem wspomagając się nieco Tabexem (choć brałem go zaledwie 5 dni) i… marchewkami. Przez pierwsze dwa tygodnie podtrzymywałem zwyczaj wychodzenia co pewien czas przed firmę “na papierosa”. Z tym, że teraz zamiast papierosa miałem marchewkę, którą trzymałem jak papierosa właśnie. I tak stopniowo, dzień po dniu wychodziłem rzadziej, aż w końcu przestałem.

Okazało się, że mogę zjeść posiłek, wypić kawę i nie zapalić! A wydawało mi się to niemożliwe. Jeszcze większy szok (choć przyznam bez bicia, że przez pierwsze trzy miesiące unikałem imprez) przeżyłem kiedy okazało się, że mogę wypić piwo i nie zapalić. Wtedy już wiedziałem, że jestem w 100% wolny.

Rzucanie palenia jest łatwe

Obiegowa opinia jest taka, że rzucenie palenia to wielki wyczyn. Ta opinia jest na rękę zarówno tym, którzy nie chcą rzucić palenia jak i producentom wspomagaczy. Palacze tłumaczą się, że nie mogą rzucić palenia bo to strasznie trudne i bolesne. Produceni wspomagaczy robią na tym biznes.

A tak naprawdę rzucenie palenia jest proste. Wystarczy zdać sobie sprawę z tego, że tak naprawdę palenie nic, ale to absolutnie nic nie daje. Szkodzi – oczywiście. Co gorsza nie tylko palaczowi, ale i wszystkim którzy zmuszeni są dym wdychać. (Z tego miejsca przepraszam wszystkich, których do tego zmuszałem).

O wydawanych bez sensu pieniądzach nie wspominam, choć warto jedno zdanie napisać o tym. Wydawanie pieniędzy na fajki to jedno. W moim przypadku problemem było to, że papierosy kupowałem zwykle za gotówkę, co oznaczało, że musiałem ja wypłacać z bankomatu. A nie wypłacałem 20 zł tylko zazwyczaj więcej. Nadwyżka, która zostawała po zakupach papierosowych zawsze rozchodziła się na coś kupowanego przy okazji. I to chyba największy dodatkowy koszt palenia.

Rzucenie palenia jest łatwe. Jeśli chcesz rzucić, przestań myśleć o tym jak będzie ciężko, tylko pomyśl o korzyściach wynikających z życia bez papierosa. A tych jest bardzo dużo. Oto kilka z nich:

Korzyści wynikające z rzucenia palenia papierosów
(źródło: TPPU.org):

OD ZGASZENIA OSTATNIEGO PAPIEROSA CO SIĘ DZIEJE
20 min Do normy wracają: ciśnienie tętnicze krwi, czynność serca oraz podwyższona temperatura rąk i stóp.
8 godzin Zmniejsza się poziom tlenku węgla we krwi, a podnosi poziom tlenu.
24 godziny Zmniejsza się ryzyko ostrego zawału mięśnia sercowego.
48 godzin Rozpoczyna się regeneracja zakończeń nerwowych. Powraca do normy zmysł smaku i zapachu.
od 2 tygodni do 3 miesięcy Poprawie ulega stan układu krążenia. Zwiększa się wydolność fizyczna. Wydolność płuc wzrasta o30%.
od 1 do 9miesięcy Ulegają zmniejszeniu kaszel, uczucie niedrożności nosa, duszności i zmęczenia. Wzrasta ogólna energia organizmu. Rozpoczyna się proces regeneracji rzęsek, pokrywających nabłonek dróg oddechowych. Pomagają one w oczyszczaniu oskrzeli i zapobiegaja przedostawaniu się do wnętrza naszego ciała mikroorganizmów, np. wirusów.
po 1 roku połowę zmniejsza się ryzyko zachorowania na chorobę niedokrwienną serca.
po 5 latach połowę zmniejsza się ryzyko zachorowania na raka płuc oraz raka jamy ustnej, przełyku i krtani. W dużym stopniu zmniejsza się ryzyko wystąpienia udaru mózgu.
po 10 latach Ryzyko zachorowania na raka płuc jest podobne jak u osoby nigdy nie palącej. Komórki o zaburzonej budowie, które powstały w wyniku palenia tytoniu zostają zastąpione przez komórki o prawidłowej budowie. Ryzyko zachorowania na raka jamy ustnej, krtani, przełyku, pęcherza moczowego i nerek nadal zmniejsza się.
po 15 latach Ryzyko zachorowania na chorobę niedokrwienną serca jest podobne jak u osoby nigdy nie palącej.

Powtórzę jeszcze raz: rzucenie palenia jest łatwe. Nawet jeśli dziś palisz dużo i nie wyobrażasz sobie, że życie bez papierosów jest możliwe. Ja paliłem 2 paczki dziennie. Jeśli była impreza, to w czasie kilkugodzinnej imprezy potrafiłem wypalić dodatkową paczkę. Bywały więc dni kiedy wypalałem 60 papierosów w ciągu dnia, 30-40 było normą.

Dzień przed rzuceniem palenia też wypaliłem dwie paczki. I rzuciłem, bo tak naprawdę ilość nie ma znaczenia. Trzymam kciuki za wszystkich którzy właśnie rzucają, rzucili i zamierzają rzucić. Dacie radę.

UPDATE. Kilka dni temu, 28.08.2018 minęło równo 10 lat od dnia kiedy rzuciłem palenie. I z perspektywy czasu uważam, że było to jedna z najlepszych decyzji w moim życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *